
Witajcie na stronie mojego rękodzieła
Czyli w miejscu w którym chciałbym się z Wami podzielić owocami mojej pasji do majsterkowania i dłubania.
Na początku były modele plastikowe, potem żaglowce drewniane potem długa przerwa bo warunki lokalowe przestały sprzyjać.
Pasja wróciła wraz z pierwszym spotkaniu z połączeniem drewna i żywicy epoksydowej.
Nie ma co ukrywać, łatwo nie było bo materiał obcy, a narzędzi brak. Pierwsze próby, pierwsze zawieszki i coraz większa fascynacja, jak wiele można z tego połączenia wyciągnąć.
Na początku ręcznie
Czyli średnio foremny odlew który następnie nabierał kształtów po spotkaniu z piłką i coraz drobniejszym papierem ściernym.
Eksperymenty z kształtem i kolorem które potrafiły dawać wspaniałe efekty i spektakularne klapy po tym jak się okazało, żywica źle zastygła, lub przesadziłem w szlifowaniu i w pięknym wisiorku pojawiły się w strategicznych miejscach głębokie rysy.


Potem zawieszki z metalu i żywicy które jednak dawały na dłuższą metę ciut za mało frajdy. Z jednej strony koszmarnie dużo odrzutów, bo to co wychodziło nie spełniało moich wyobrażeń, z drugiej same zawieszki mocno ograniczały to co chciałem osiągnąć.
Znowu nastąpiła chwila przerwy z czasem pojawiającymi się drobnym projekcikiem jak ręce za bardzo świerzbiły. Lampki, stoliki kawowe (całe dwa), a nawet … szachy. Jedne fajne ale ile można, drugie… koszmarnie drogie, trzecie fajne ale mocno niszowe.



Aż w zeszłym roku, pojawiło się TO COŚ
Laserowe CNC
Od tego momentu szał wrócił …. Coraz nowe projekty, pomysły i .. nie ma co ukrywać porażki.
Co co miało być super, okazuje się klapą, co zrobiłem dla dowcipu okazuje się całkiem ciekawe. A w głowie pojawiają się kolejne projekty które próbuję realizować. Ozdoby, pudełka a z czasem coraz bardziej skomplikowane konstrukcje w których zaczyna przydawać się troszkę z wiedzy technicznej która gdzieś tam w głowie siedzi.
Zaprojektowane, wycinane, sklejane a potem pieczołowicie szlifowane i bejcowane mniejsze i większe. Jedne powstają spontanicznie inne projektowane godzinami i równie długo wypalane ( najbardziej boli jak po paru godzinach wypalania projekt okazuje się totalnym niewypałem ). Co najgorsze, laser jest czymś z jednej strony naprawdę fajnym, a z drugiej mocno .. kłopotliwym. Szczególnie dla kogoś mieszkającego w bloku, co by odpalić maszynę musi wybywać do szopy o 100 km od domu.






Czemu sprzedaje to co zrobiłem ?
Odpowiedzi są trzy.
Pierwsza jest prosta i nazywa się ekonomia. Drewno, żywica kosztuje coraz więcej i nie ma co ukrywać ze to boli. Wbrew pozorom zaraz za nimi idą lakiery, bejce, papiery ścierne …. no kwestia finansowanie swojego hobby boli.
Druga …. to miejsce… Fajnie jest tworzyć nowe rzeczy ale trzeba stare gdzieś odłożyć. A że mieszkanie z gumy nie jest, to kolejne rzeczy lądują w piwnicy, na szafie i poutykane w różnych pudłach.
A trzecia ostatnia, to satysfakcja z myśli że ktoś z Was używa, ktoś lubi, ktoś uznaje to za ozdobę. Taka samolubna i egocentryczna myśl że mogę się pochwalić, że gdzieś na świecie to co zrobiłem jest uznane za warte by z tego korzystać lub prezentować.
Tak więc zapraszam byście rozejrzeli się po tym co zrobiłem, po rzeczach użytecznych i w mojej ocenie ładnych. A jak by coś się wam rzuciło w oczy zapraszam do kontaktu.
I dla formalności, w sklepie nie prowadzę sprzedaży bezpośredniej i automatycznej. Każdy „zakup” to kontakt z mojej strony i upewnienie się że wszystko jest dokładnie dogadane. Zresztą .. nie ukrywam że najchętniej wszystko realizował bym poprzez odbiór osobisty, tak byście zawsze mieli satysfakcje z tego co ode mnie dostajecie.
